Jak schudnąć 30 kilo... – analiza reklamy
W 2012 roku na portalu onet.pl zauważyłem baner, który niemal natychmiast przyciągnął moją uwagę – a to zdarza się rzadko. Oto analiza kampanii, do której prowadził: od nagłówka, przez formę tekstu, po wezwanie do akcji. Oceniam ją od strony sprzedażowej, choć co do uczciwości samej reklamy mam wątpliwości.
Baner był prosty, bez zbędnej grafiki, ale z niesamowicie mocną treścią i charakterystycznym nagłówkiem.

Stało się – kliknąłem i zostałem przeniesiony na stronę z artykułem. Po chwili zorientowałem się, że tekst nie ma nic wspólnego ze standardowym artykułem.
Trafiłem na landing page, na którym przedstawiono mi świetnie opowiedzianą historię, piekielnie mocny nagłówek i mnóstwo pozytywnych komentarzy. Wpadłem w marketingowy zachwyt.
Nagłówek i treść
Po kliknięciu w baner moim oczom ukazał się taki nagłówek:
„Ludzie ze Stanów chudną na potęgę, ale to Polka pobiła rekord!”
Co sądzisz o takim nagłówku? U mnie wywołał natychmiastowe zainteresowanie (co to za Polka, jaki rekord?) i wręcz zmusił mnie do przeczytania tekstu.
Tekst marketingowy w tym „artykule” jest na bardzo wysokim poziomie – boję się zgadnąć, jaką wygenerował sprzedaż. Szczególnie mocna jest przedstawiona w nim historia: działa jak magnes i czyta się ją z zapartym tchem.
Forma tekstu
- interesująca historia (jak było przed, jak jest teraz – po użyciu produktu),
- chwytliwe śródtytuły,
- zdjęcia, które podnoszą wiarygodność,
- opis produktu i metoda działania.
Wezwanie do akcji
Wezwanie do akcji kończy się trzema mocnymi akcentami:
- gwarancją,
- promocją,
- ograniczeniem czasowym.
Nie do końca przemyślane zagranie
Po kliknięciu w link na końcu tekstu („Kliknij tutaj, aby wypróbować Odchudzanie”) zostajemy przekierowani na sales letter. Uważam, że to nie do końca przemyślane zagranie.
Czytelnik, który pod wpływem emocji kliknął w link po przeczytaniu tekstu i wielu pozytywnych opinii, jest nastawiony na zakup produktu. Interesują go już tylko podstawowe informacje i cena.
Tymczasem trafia na długi list sprzedażowy. Po raz kolejny ma więc czas, żeby zastanowić się nad zakupem: najpierw na stronie z historią i komentarzami, potem w trakcie lektury listu sprzedażowego.
W takiej sytuacji część osób potwierdzi słuszność swojej decyzji, a część się rozmyśli. I to mimo że oferta sprzedażowa przedstawia kolejne mocne argumenty, które mogą skłonić do zakupu: korzyści, gwarancję, mnóstwo opinii i zdjęcia.
Przypuszczam, że krótki sales letter albo sam formularz zamówienia z promocyjną ceną i gwarancją byłby skuteczniejszy.
Ocena kampanii
Moim zdaniem akcję marketingową przygotowano na bardzo wysokim poziomie – ocena 8/10. Mocne akcenty opisywanej kampanii to skuteczny baner, wciągający tekst i mnóstwo opinii użytkowników.
Całkowicie pomijam tu kwestie etyczne dotyczące wiarygodności oferty i skuteczności działania produktu. Mam wątpliwości co do uczciwości przedstawionej reklamy – pisał o niej wtedy na swoim blogu Dawid Dutkiewicz.
Interesuje mnie przede wszystkim sam tekst marketingowy i jego skuteczność od strony sprzedażowej. Swoje zdanie o takiej formie reklamy czytelnicy wyrażali w komentarzach pod artykułem.
Inne artykuły

Realizacja z pracowni
Telewizja BASTO TV
WWW · Pakiet SEO
Komentarze 19
Archiwum dyskusji czytelników. Dodawanie nowych komentarzy jest wyłączone.
O łał, jaki zaszczyt, że powołano się na mojego skromnego blogaska 🙂 Bardzo mi miło. I zgadzam się, że oferta napisana nieomal perfekcyjnie. Chociaż łatwiej byłoby łyknąć haczyk, gdyby była opcja zakupienia od razu piguł, jak pisałeś. A tak to będziemy dalej cierpieć na tłuste brzuchy 😉
Bardzo ciekawy artykuł – mógłby być tylko ciut dłuższy!
A tak w ogóle to gratuluję ciekawej strony!
Pierwszy raz na artykuł trafiłem z pudelka 🙂 Też mnie przyciągnął tekst promocyjny.
Jak chcecie zdobywać wiedzę z zakresu copywritingu, to warto dodatkowo pozapisywać się na newslettery Mateusza Grzesiaka.
Michał, to, co my sądzimy nie ma tu wielkiego znaczenia. Mogę Cię zapewnić, że to co tam widzisz, to wynik miesięcy testów i to takich, o których pewnie nawet nie słyszałeś 🙂 Skąd to wiem? Po prostu wiem 🙂
Najpewniej były przeprowadzone różnorodne testy. To jednak moje prywatne zdanie i opinia. Mimo wszystko, oboje nie wiemy, czy oferta była testowana we wspomnianym przeze mnie wariancie.
Ja wiem 🙂
Najlepsze tytuły są we wszystkich dzieciach portalu o2 typu pudelek czy sfora. Niestety tam często w zupełności nie pokrywają się z tekstem artykułów. Jeśli jednak ktoś ma na stronie reklamy opłacane za liczbę wyświetleń powinien się zainteresować w jaki sposób “naciągają” na kliknięcia tamtejsi copywriterzy.
Zgadzam się. Często nabieram się na takie nagłówki (szczególnie na onecie).
Owszem przyciągają, ale jak wspomniałeś – w dużej mierze nie pokrywają się z treścią artykułów.
Niestety tak to działa, liczą się tylko statystyki.
ja nigdy się nie odchudzałam i z wagą też nie mam problemu a jednak też rzuciła mi się w oczy ta reklama, niesamowicie zdziwiła mnie poprzez samą frazę “dziwna zasada” i oczywiście kliknęłam. aż strach pomyśleć, ile osób kliknęło w konkretnym celu, zrzucenia zbędnych kilogramów...
Dokładnie 😉
Tez zwabiła mnie ta reklama jednak niestety, tam gdzie mnie skierowała nie znalazłam nic ciekawego.
Pomysł fajny ale nie do końca.
Mało tego myślę, że osoby, które mają problem z odchudzaniem przy tego rodzaju reklamie może ogarniać frustracja. Nie szłabym w tym kierunku.
Potwierdziłaś regułę, że reklama nie może trafić do wszystkich 😉 Moim zdaniem, akcja marketingowa jest na wysokim poziomie. Skuteczności niestety nie potwierdzę. Natomiast, jeśli firma inwestuje ogromne pieniądze w marketing na wszystkich większych portalach (i to od kilku miesięcy) – można stwierdzić, że to wszystko funkcjonuje po ich myśli (a sprzedaż jest wysoka).
Tak z ciekawości, jaka reklama by do Ciebie trafiła, jeśli chodzi o tego rodzaju produkty? Co zrobiłoby na Tobie wrażenie?
Moim zdaniem najbardziej skuteczna to reklama, to reklama tworzona przez samych klientów! To klienci wiedzą najlepiej : Jak ten produkt wpłynął na ich życie? Czy miał wpływ pozytywny i negatywny? Jeśli “damy im dojść do głosu”, to będziemy zachwyceni efektami!
“Całkowicie pomijam tutaj kwestie etyczne” – a dla mnie jest to kluczowe! Co z tego że chwytliwe jak to zwykła ściema i cały czar pryska w ułamku sekundy!?
To tak jak z dziewczyną. Patrzysz...śliczna, odezwie się ...chcesz uciec.
A mnie na ten przykład wcale ta oferta “nie bierze” już samo zestawienie słów “przerażeni lekarze” wzbudza we mnie przeświadczenie, jakoby to przerażenie spowodowane było negatywnym działaniem kapsułek, mnie ten tekst bardziej wystraszył niż zachęcił do kupna.
Chyba jestem jakaś dziwna...
Widzę podobne banery niemal codziennie, ale nauczyłem się je skutecznie ignorować i nie klikać w nie. Szczególnie na onet.pl czy interia.pl jestem atakowanymi nagłówkami typu “...szok...”, “niesamowite...” itp. Niestety zwykle kończyło się to tak, że marnowałem czas na przeczytanie totalnie bzdurnego artykułu. Nauczony doświadczeniem – ignoruje, mimo, że faktycznie rzucają się w oczy.
Kilka razy się nabrałem no to, ale po kilku próbach już wiem że mam “w takie” nie klikać. Nie wszystkie osoby by ta reklama przyciągnęła. No niestety nie raz jest tak że najciekawsze z takiej reklamy jest tytuł i szybkie efekty odchudzania.
Masz rację Michale co do meritum swojego artykułu a szczególnie co do podsumowania z punktu widzenia kobiety szczególnie, choć to prawda etyka ze skutecznością i w tym przypadku mało co ma wspólnego.świetny artykuł.
Nawet reklama mnie nie przekona, że są cud preparaty. Tylko zdrowy tryb życia, dieta.